Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina





Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 124 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5 ... 13  Następna
  Widok do druku

Kim jest myśliwy w POLSCE
Autor Wiadomość
PostWysłany: Czw Lip 16, 2009 7:15 pm 
Offline

Rejestracja:Czw Lip 16, 2009 7:04 pm
Posty:1
Myśliwi to;prokuratorzy,sędziowie,policjanci,politycy,dyrektorzy i prezesi dużych firm ,lekarze,nowobogaccy,profesorzy licznych uczelni wyższych. To z tymi ludźmi przyjdzie nam walczyć walka będzie nierówna bo to ludzie trzymający władze


Góra
 Profil  
 

Re: Kim jest myśliwy w POLSCE
PostWysłany: Sob Lip 18, 2009 10:42 pm 
Offline

Rejestracja:Sob Lip 18, 2009 10:33 pm
Posty:1
Fakt zdarzają się niezłe patałachy ;/


Góra
 Profil  
 

Re: Kim jest myśliwy w POLSCE
PostWysłany: Wto Lip 21, 2009 4:33 pm 
Awatar użytkownika
Offline

Rejestracja:Wto Lip 07, 2009 2:03 pm
Posty:321
Miejscowość: Sosnowiec
Ciekawy tekst o samych myśliwych:

Cytuj:
Myśliwi są w sobie zakochani

O myśliwych napisano już wiele – ciekawych i kontrowersyjnych – tekstów. Nie myślę tu wcale o podręcznikach, ale o publikacjach gazetowych, czy książkach popularnych.

Ostatnio wiele zamieszania zrobiła książka „Polowaneczko” Tomasza Matkowskiego, a jeszcze większe jej recenzja autorstwa Filipa Łobodzińskiego w „Newsweeku”.

Myśliwi oczywiście uznawali, że treści Matkowskiego i Łobodzińskiego są przejaskrawione, kłamliwe, skrajnie tendencyjne, nieuczciwe, płytkie – właściwie obu autorom przypisali chyba wszystkie najgorsze cechy człowieka, jakie tylko wynaleziono na świecie.

Przypomniane osobiste kontakty z myśliwymi powodują, że właściwie mógłbym dopisać niejeden rozdział wskazanej tu książki, albo napisać swoją.

Przeszło 20 lat temu, gdy komuna co prawda padała, ale pokazywała swoje ostatnie pazurki, w jednej z niewielkich wielkopolskich miejscowości byłem świadkiem strzelania do gawronów … siedzących na gniazdach. Powodem była konieczność odstrzelenia ptaków zasmradzających radzieckie pomniki! Przy okazji – uznając, że to gawrony – zastrzelili dwa kruki. Myśliwy, któremu to opowiadałem, z pewnością twierdził, że to niemożliwe! Odpuścił dopiero wówczas, gdy przypomniałem mu, że widziałem to na własne oczy. Nie będę przypominał oczywistej prawdy, że znajomość gatunków w wykonaniu wielu myśliwych to czysta fikcja.

Nie chcę też przypominać innej oczywistej prawdy, że strzela się do obiektów rozpoznanych – myśliwi twierdzą, że to żelazna zasada. Nie chcąc powoływać się na zasłyszanych wieściach o „przypadkowych” postrzeleniach (czy zabiciu) ludzi, przywołam swój własny przypadek, gdy chodząc z kuzynem nad jeziorami w poszukiwaniu gniazd błotniaka stawowego (taki sympatyczny wodno-błotny drapieżnik) o mało nie został odstrzelony - kuzyn, nie ptak!!! Gdy wyłanialiśmy się z trzcin myśliwy wykrzykiwał pod naszym adresem obelgi. Zamknął się dopiero wtedy, gdy zagroziliśmy skargą go miejscowego koła łowieckiego na okoliczności tego sporu.

Absurdalne żądania wysuwane przez pewne lokalne koło łowieckie, by jedno z kół ornitologicznych wychodząc w teren, wpisywało swe wyjścia do dziennika znajdującego się w siedzibie nadleśnictwa znajdującego się kilkanaście kilometrów od miejsc obserwacji zostały odrzucone tylko wtedy, gdy przypomnieliśmy, że wychodząc w teren w niedzielę nie mamy zamiaru stać pod zamkniętymi drzwiami nadleśnictwa.

I tak dalej i tak dalej …

Takie litanie dziwnych i głupich spotkań z myśliwymi mógłbym ciągnąć w nieskończoność. Miałem kilka okazji do rozmów z myśliwymi w okolicznościach neutralnych – podczas odpoczynku wakacyjnego, na przyjęciach.

Zawsze zaczynają rozmowę z pozycji wszystkowiedzącego. Specyficznego myśliwskiego języka przypominać nie będę – wystarczy poczytać wspomniane tu „Polowaneczko” – ale ciekawostką jest traktowanie przyrody jako podmiotu, który należy rozpatrywać wyłącznie z kontekście myślistwa – zwierzęta są chronione skutecznie tylko przez myśliwych, nauka rozwija się tylko i wyłącznie dzięki myślistwu (słyszałem to na własne uszy !), gatunki ptaków są piękne dlatego, że ładnie wyglądają jako wypchane, polowanie to uczucie atawistyczne …

Myśliwi są w sobie zakochani – tylko oni najlepiej wiedzą co i jak w przyrodzie dziać się powinno. Nie kwestionując jakieś tam cząstki pozytywnej ich roli, przywołam twierdzenie jednego z nich – nie lubię bocianów, bo są szkodnikami i zabijają biedne zwierzątka…


http://kmaczkowski.salon24.pl/115231,my ... -zakochani


Góra
 Profil  
 

Re: Kim jest myśliwy w POLSCE
PostWysłany: Wto Sie 04, 2009 12:03 pm 
Offline

Rejestracja:Wto Sie 04, 2009 11:36 am
Posty:1
Witam!
Dla mnie to zwykli ludzie i nie pozwólmy im robić czegoś kosztem innych my i nasze zwierzaki również mamy prawa a Ci wszyscy politycy , lekarze , sedziowie policjanci itp.nie maja prawa wykorzystywać swojego stanowiska dla takiej sprawy trzeba ich tepic!!!!! i pisze to patrzac na sparwe obiektywnie bo sama pracuje w jednej z instytucji jaka wymienilam- wszystkich do jednego worka nie ma co wrzucac aczkolwiek jesli zdarzaja sie tacy mysliwi ktorzy potem czuja sie bezkarni bo maja znajomosci i wladze to walczmy z tym!!!!! mam nadzieje , ze sie uda zmeinic ustawe bo nie mam zamiaru na spacerze z moim labradorkiem miec "oczy do okoła głowy" ze starchu przed nieobliczalnym myśliwym, który jednym pociagniecięm spustu moze zabic mojego psiaka o ktorego dbam wychowuje go dzieci go kochaja jest czlonkiem naszej rodziny i swiadomie podjelam decyzje o posiadaniu psa - nie chce go starcic przez czyjas głupote!!!!


Góra
 Profil  
 

   Re: Kim jest myśliwy w POLSCE
PostWysłany: Śro Sie 05, 2009 3:22 pm 
Awatar użytkownika
Offline

Rejestracja:Śro Sie 05, 2009 11:50 am
Posty:194
Witam. Na poczatku pragne powiedziec ze jest to moj pierwszy wpis... od jakiejs godziny lub dwoch czytalem wypowiedzi na tym forum.. jest ich oczywiscie zbyt duzo, zebym przeczytal wszystko, ale jedno co na pewno mozna zauwazyc, to fakt, iz w wielu przypadkach dochodzi do pyskowek pomiedzy stronami zamiast merytorycznej dyskusji.
No coz - wiec po pierwsze: jestem myśliwym. Dlatego wlasnie zdecydowalem sie napisac cos w Tym watku.. Mam 22 lata i jestem studentem uczelni wyzszej na kierunku nie majacym nic wspolnego z lesnictwem. Nie studiuje tez prawa ani medycyny... Od kilku lat jestem czlonkiem Kola Lowieckiego majacego swoj obwod pod Krakowem.
Kim jest mysliwy w polsce? - otoz ze statystyk wynika, ze wojskowi, policjanci, politycy, lekarze, prawnicy i wlasciciele firm stanowia w sumie 31% wszystkich czlonkow PZŁ. Pozostałe osoby to pracownicy sektora prywatnego, lesnicy, emeryci, studenci, pracownicy nauki, rolnicy, z czego 65% nie posiada wyzszego wyksztalcenia (dane z prasy łowieckiej). Wsrod moich znajomych mysliwych moge powiedziec ze moze 10% mozna nazwac ludzmi zamoznymi.. reszta to ludzie tacy jak srednia spoleczenstwa - mieszkajacy w miescie w blokach, lub na wsiach w domach rodzinnych od pokolen. Nie kapia pieniedzmi. Czesc z nich do dzis na polowania przyjezdza maluchami lub fiatami. Oczywiscie nie sposob sie nie zgodzic ze wsrod prawnikow i policjantow duzo jest mysliwymi, ale zapewniam Was ze myslistwo nie jest przywilejem wladzy. Sam z reszta nie poznalem jeszcze prawnika - mysliwego...
Artykuly w prasie i ostatnio wydanych kilka ksiazek przedstawia lowiectwo w bardzo niekorzystnym swietle. Czesc z osob czytajacych to forum pewnie popuka sie w glowe i powie: "a jak mozna w korzystnym swietle przedstawic zabijanie niewinnych zwierzat?!". Dlaczego wiec ludzie poluja? Kazdy zapewne ma rozne motywacje, moge jednak powiedziec jakie motywy kieruja moja osoba. Polowaniem zainteresowalem sie, gdy mialem jakies 15 lat - wujek zabral mnie pare razy na polowanie - spodobalo mi sie, postanowilem zostac mysliwym. Zajelo to pare lat stazu, kurs i egzamin, do tego badania psychologiczne, test, wywiad srodowiskowy policji - nie bylo tak ze skonczylem 18lat, zapisalem sie do PZL i w las!
Ale dlaczego zabijam, skoro mozna przeciez pobiegac po lesie z kamieniami? - ten sam wysilek..Przede wszystkim zabijanie nie jest tym, co najwazniejsze w polowaniu - najwazniejszym jest wszystko co dzieje sie przed pociagnieciem za spust: tropienie zwierzyny, podchodzenie, a takze tradycje lowieckie takie jak sygnalistyka czy jezyk lowiecki - dla wiekszosci mysliwych to nie sa pouste slowa i nie jest tak jak napisano gdzies, ze jezyk ten uzywany jest przez mysliwych po to, zeby zamaskowac barbarzynstwo polowania..
"No dobra - ale po co zabijac? Przeciez mozna by poprzestac na tropieniu i obserwowaniu".
Z mojego punktu widzenia upolowana zwierzyna jest ukoronowaniem polowania, ktore z reszta w 90% koncza sie porazka! Smialo mozna powiedziec ze na ok 10 wyjsc, jesli choc na jednym uda sie cos upolowac, to jest to dobra srednia. NIe jest wiec tak, jak pisza gdzieniegdzie ze 'tony miesa' wyjezdzaja codziennie z lasow w calej Polsce. Upolowana zwierzyna nie jest porzucana, tylko mieso z niej trafia do obrotu lub jest wykorzystywane przez mysliwego. Wiekszosc z Was zapewne je mieso, ktore pochodzi z rzezni, gdzie zwierzeta sa zabijane w jeszcze gorszy sposob niz na polowaniach.
Oprocz miesa zwierzyna to tez cenne trofeum, ktore rozwiez jest celem lowow.
"No dobrze - ale skoro sa rzeznie, to po co jeszcze zabijac w lesie na polowaniach?"
Polowanie jest tradycja czlowieka stara jak sam nasz gatunek. Nie jest ono jak kiedys glownym zrodlem pozywienia dla czlowieka, lecz tak naprawde czesc miesa na rynku pochodzi wlasnie z polowania. Dziczyzna trafia do skupow, punktow weterynaryjnych a pozniej do restauracji. Nie ma w polsce przemyslowej hodowli sarny, poniewaz zapotrzebowanie na to mieso calkowicie wyczerpuja polowania prowadzone na terenie calego kraju. Nie jest tez teraz tak , jak w IXX wieku, lub wczesniej - ilosc przeznaczonej do odstrzalu zwierzyny jest ujmowana w wieloletnich i rocznych planach hodowlanych, zatwierdzana przez lowczych, nadlesniczych i przedstawicieli wladz. Liczbe sztuk zwierzyny przeznaczonej do okdstrzalu wyznacza dobro gatunku i stan populacji, a nie np zapotrzebowanie rynku, czy ilosc mysliwych polujacych na danym terenie.
Oczywiscie mysliwi nie poluja dlatego, ze czuja nieodparta potrzebe sluzenia spoleczenstwu w dostarczaniu dziczyzny - polowanie(zaznaczam polowanie nie zabijanie) jest przyjemnoscia jak kazde hobby. Prosil bym zeby nikt nie nazywal tego "sportem". Las nie jest fabryka desek ani hodowla dziczyzny.
W ramach polowania wykonywane sa inne zadania gospodarki lowieckiej, lecz mysliwych glownie kieruje pasja lowiecka. Nie jest to zadza zabijania ani chec postrzelania do zywego celu, jak niektorzy sadza.
"Dlaczego wiec nie stworzyc hodowli a zwierzyne wolna zyjaca zostawic w spokoju?"
No coz - tu pewnie wielu sie nie zgodzi, ale wlasnie dlatego zeby ludzie chcacy polowac mogli to robic. Bardziej 'naukowym' argumentem trafiajacym do niektorych moglo by byc stwierdzenie, ze czlowiek jest rowniez elementem srodowiska - i jako naturalny drapieznik pelni funkcje eliminatora slabych sztuk populacji niektorych zwierzat.
"Uzywanie broni przeciwko zwierzynie jest okrutne - zwierzyna nie ma rownych szans"
Pierwsza sprawa to jak wyrownac szanse? Czlowiek ma slaby sluch, slaby wech i wzrok rowniez w nocy pozostawia wiele do zyczenia. Poza tym polowanie nie polega na powolnym zabijaniu, tak jak np byka na corridzie. Usmiercenie ma przysparzac jak najmniej cierpien. Dlatego mysliwi oprocz broni palnej stosuja rowniez amunicje mysliwska, ktora rozni sie od normalnej stosowanej w wojsku, policji lub sporcie.
Na polowaniach inie strzela sie rowniez tego, co popadnie. Oprocz okresow polowan sa rowniez kryteria selekcji samcow zwierzyny plowej (to min. jelenie i sarny).
"Mysliwi karmia w zimie, zeby moc zabijac w lecie"
Jest to polprawda. Owszem karmimy zwierzyne, na ktora pozniej polujemy, ale sezonowe dokarmianie ma na celu pomoc zwierzynie w przetrwaniu okresow ziomowych. Zalezy nam na tym, by utrzymal sie jak najwyzszy stan populacji. Jest to bardziej rekompensata za polowania oraz ekspansje czlowieka w srodowisko naturalne(np urbanizacje), niz hodowanie w celu zabijania.

Mam nadzieje ze te kilka powyzszych zdan przyblizy ludziom nie zwiazanym z lowiectwem choc troche sylwetke polskiego mysliwego, przynajmniej to co robimy. To co pasjonuje niektorych ludzi w lowiectwie to nie tylko polowanie. Jest tez strzelectwo, trofeistyka, kynologia(!), elaboracja amunicji, wiele dziedzin zwiazanych z byciem mysliwym. Poza tym kola lowieckie to zrzeszenia osob dzielacych wspolna pasje.


Co sie tyczy zas glownego tematu forum: zabijanie psow i kotow. Prawo dalo mysliwym dosc duza dowolnosc w interpretacji przepisu dot. zdziczalych psow i kotow. Na stronie internetowej przytoczonych jest okolo 50 przypadkow w ktorych przepis ten zostal naduzy. Zalozmy ze wszystkie te przypadki sa jednym procentem wszystkich tego typu zdarzen w Polsce, i ze za kazde odpowiedzialny jest inny czlowiek. Oznaczalo by to, ze 5000 osob dopuscilo sie tych czynow. PZŁ zrzesza kilkaset tysiecy czlonkow. Tymczsem na forum na polskich mysliwych wylewa sie pomyje nie myslac ze w tej grupie jest wiele osob, ktorzy zachowaniem 'pseudomysliwych' sa rownie oburzeni. PZŁ nie jest peerelowskim tworem, ktory przetrwal do dzis, choc czasy te mocno odbily sie na jego funkcjonowaniu. W organizacji jest jednak sporo ludzi chcacych cos zmienic.
Co do wypowiedzi w internecie na roznych forach - nie dziwcie sie niektorym ludziom, ze bedac obrazanymi w takich publikacjach jak np. ta w Newsweeku nie zachowuja zimnej krwi. Sami na tym forum nie zawsze w pieknych slowach opisujecie mysliwych.
W kazdej grupie spolecznej zdarzaja sie czarne owce. Pamietajcie o tym i nie wrzucajcie do jednego worka wszystkich mysliwych. Generalizowanie jest krzywdzace... nie wszyscy - a wrecz tylko mala czesc - jest taka jak w cytowanym wyzej tekscie.


Góra
 Profil  
 

Re: Kim jest myśliwy w POLSCE
PostWysłany: Śro Sie 05, 2009 3:41 pm 
Awatar użytkownika
Offline

Rejestracja:Wto Mar 03, 2009 4:33 pm
Posty:135
Miejscowość: Katowice
Tylko, że my nie postulujemy o "wybicie" wszystkich myśliwych, tylko o zmianę prawa, żeby "czarne owce" nie miały pretekstu do uprawiania dalszego procederu zabijania psów, czy kotów. Żeby nieprecyzyjne sformułowania zostały zmienione, jeżeli doczytałeś, to o wyłączne uprawnienia do odstrzału w uzasadnionych przypadkach (PROCEDERU KŁUSOWNICTWA PRZEZ PSY lub KOTY) dla służb państwowych, które podlegają kontroli, nie tłumaczą się słabym wzrokiem, podlegają regularnym szkoleniom, znają swój rewir, zamieszkałych w nim ludzi i zwierzęta…, a gdy zrobią odstrzał wbrew prawu poniosą konsekwencje.

Czy widziałeś kiedyś policjanta który wpada miedzy bawiące się dzieci z psami i zaczyna „rozwałkę” psów? Ręczę Ci, że on, pewnie łącznie z komendantem pożegnałby się ze stanowiskiem.

_________________
Bożena


Góra
 Profil  
 

Re: Kim jest myśliwy w POLSCE
PostWysłany: Śro Sie 05, 2009 6:37 pm 
Awatar użytkownika
Offline

Rejestracja:Wto Lip 07, 2009 2:03 pm
Posty:321
Miejscowość: Sosnowiec
Witam

Cytuj:
Ale dlaczego zabijam, skoro mozna przeciez pobiegac po lesie z kamieniami? - ten sam wysilek..Przede wszystkim zabijanie nie jest tym, co najwazniejsze w polowaniu - najwazniejszym jest wszystko co dzieje sie przed pociagnieciem za spust: tropienie zwierzyny, podchodzenie, a takze tradycje lowieckie takie jak sygnalistyka czy jezyk lowiecki - dla wiekszosci mysliwych to nie sa pouste slowa i nie jest tak jak napisano gdzies, ze jezyk ten uzywany jest przez mysliwych po to, zeby zamaskowac barbarzynstwo polowania..


Skoro najważniejsze w polowaniu jest to,żeby " złapać króliczka ',to po co strzelać? - myślę,że jednak chodzi o coś więcej,niż o samo tropienie,podchodzenie i przebywanie na świeżym powietrzu,gdyż to wszystko można robić bez noszenia broni ze sobą.
A co do myśliwskiego języka to nie wiem,jak można mówić,że " ja nie zabijam zwierząt,ja je tylko " pozyskuję " "...

Cytuj:
"No dobra - ale po co zabijac? Przeciez mozna by poprzestac na tropieniu i obserwowaniu".
Z mojego punktu widzenia upolowana zwierzyna jest ukoronowaniem polowania, ktore z reszta w 90% koncza sie porazka! Smialo mozna powiedziec ze na ok 10 wyjsc, jesli choc na jednym uda sie cos upolowac, to jest to dobra srednia. NIe jest wiec tak, jak pisza gdzieniegdzie ze 'tony miesa' wyjezdzaja codziennie z lasow w calej Polsce. Upolowana zwierzyna nie jest porzucana, tylko mieso z niej trafia do obrotu lub jest wykorzystywane przez mysliwego. Wiekszosc z Was zapewne je mieso, ktore pochodzi z rzezni, gdzie zwierzeta sa zabijane w jeszcze gorszy sposob niz na polowaniach.


Ukoronować polowanie można,np.piękną fotką,która pozostanie na zawsze żywa,a i zwierzę pozostanie przy życiu.
Upolowana zwierzyna nie jest porzucana ... czytałem o przypadkach w których jest ona porzucana: polowania na ptaki w otulinie PN,gdzie myśliwi nie podnosili kaczek,bo mięli ich już dosyć ... myśliwy postrzelił lisa w łapę / stawkę / i zostawił,bo miał już 5 - itp.

Cytuj:
Polowanie jest tradycja czlowieka stara jak sam nasz gatunek. Nie jest ono jak kiedys glownym zrodlem pozywienia dla czlowieka, lecz tak naprawde czesc miesa na rynku pochodzi wlasnie z polowania. Dziczyzna trafia do skupow, punktow weterynaryjnych a pozniej do restauracji. Nie ma w polsce przemyslowej hodowli sarny, poniewaz zapotrzebowanie na to mieso calkowicie wyczerpuja polowania prowadzone na terenie calego kraju.


Prostytucja też jest najstarszym zawodem człowieka,ale chyba żaden z nas nie chciałby pracować w tym zawodzie,prawda? ;)
Największa część dziczyzny idzie na eksport,a tak naprawdę stać jest na nią tylko najbogatszych polaków - przyjęcia wyższych sfer,itp.
Dziczyzna nie jest,też wcale taka zdrowa,gdyż zwierzęta żerują na polach pryskanych chemią - na opakowaniu środka owadobójczego pisze np.że na pryskanym polu przez x dni nie wolno puszczać zwierząt,a tymczasem sarny i dziki żerują na nim już nawet w trakcie oprysków - żywność wywożona do lasów przez myśliwych,tez nie jest pierwszej jakości i świeżości.

Cytuj:
Polowanie jest tradycja czlowieka stara jak sam nasz gatunek. Nie jest ono jak kiedys glownym zrodlem pozywienia dla czlowieka, lecz tak naprawde czesc miesa na rynku pochodzi wlasnie z polowania. Dziczyzna trafia do skupow, punktow weterynaryjnych a pozniej do restauracji. Nie ma w polsce przemyslowej hodowli sarny, poniewaz zapotrzebowanie na to mieso calkowicie wyczerpuja polowania prowadzone na terenie calego kraju.


Nie każda tradycja jest dobra - czy poprzesz,np.corridę w Hiszpanii lub polowania par force odbywające się do niedawna w UK,a obecnie nadal praktykowane we Francji?.
Punkty weterynaryjne ... ciekawa sprawa ... weterynarze skupują tusze lisów ( także w okresie ochronnym ) w celu przeprowadzania badań na skuteczność szczepionki przeciwko wściekliźnie - po co? - czy nie wystarczająco dużo zwierząt / lisów / ginie w wypadkach drogowych,żeby móc je używać do tych badań? - warunkiem jest tylko to,żeby głowa była cała / do badań potrzebny jest mózg zwierzęcia / a wirus przebywa w ciele do 7 dni od śmierci - potrzeba by było tylko dobrej organizacji.

Cytuj:
Oczywiscie mysliwi nie poluja dlatego, ze czuja nieodparta potrzebe sluzenia spoleczenstwu w dostarczaniu dziczyzny - polowanie(zaznaczam polowanie nie zabijanie) jest przyjemnoscia jak kazde hobby. Prosil bym zeby nikt nie nazywal tego "sportem". Las nie jest fabryka desek ani hodowla dziczyzny.
W ramach polowania wykonywane sa inne zadania gospodarki lowieckiej, lecz mysliwych glownie kieruje pasja lowiecka. Nie jest to zadza zabijania ani chec postrzelania do zywego celu, jak niektorzy sadza.


Ja mam różnego rodzaju hobby,ale żadne z nich nie polega na odbieraniu życia.

Hmmmm ..." las to nie fabryka desek ani hodowla dziczyzny " ... chyba Się mylisz,bo las jest,jednak państwową fabryką desek i papieru,a dzika zwierzyna po prostu przeszkadza leśnikom w funkcjonowaniu tej fabryki,a raczej w czerpaniu zysków z jej działalności - dlatego myśliwi wykonują " zlecenia " leśników,na jelenie,sarny - a co do hodowli,to łowiectwo opiera się właśnie na hodowli - myśliwi dokarmiają zwierzęta,a następnie do nich strzelają,zabijają to,co się urodzi,pozostawiając stado podstawowe - jak to inaczej nazwać,jak nie " hodowla "? - jak pisał jeden z myśliwych: " nie hodujesz,nie polujesz ".

Cytuj:
"Dlaczego wiec nie stworzyc hodowli a zwierzyne wolna zyjaca zostawic w spokoju?"
No coz - tu pewnie wielu sie nie zgodzi, ale wlasnie dlatego zeby ludzie chcacy polowac mogli to robic. Bardziej 'naukowym' argumentem trafiajacym do niektorych moglo by byc stwierdzenie, ze czlowiek jest rowniez elementem srodowiska - i jako naturalny drapieznik pelni funkcje eliminatora slabych sztuk populacji niektorych zwierzat.


Dziwna argumentacja: żeby ktoś,kto lubi zabijać mógł sobie zabijać - i nie wmówisz mi,że zabijanie nie jest częścią polowania.
Człowiek nie jest " naturalnym drapieżnikiem ",jest wszystkożerny,a nasz żołądek najbardziej przypomina ... świnię ;) - ja,nazwałbym człowieka " drapieżnikiem synantropijnym " - tak samo,jak myśliwi nazywają psy i koty.
Co do selekcji,to człowiek jest najgorszym selekcjonerem,jaki tylko istnieje - nie wnikając ze szczegółami w to,że dla myśliwego liczą się trofea,że myśliwy zabija dorodne okazy,bo przecież zdechlak nie ma pięknego poroża - wilk nie ma takich problemów,zwykle zabija najsłabsze i chore jednostki.
Dodam jeszcze,że myślistwo jest niepotrzebne z przyrodniczego i z ekologicznego punktu widzenia.

Cytuj:
"Mysliwi karmia w zimie, zeby moc zabijac w lecie"
Jest to polprawda. Owszem karmimy zwierzyne, na ktora pozniej polujemy, ale sezonowe dokarmianie ma na celu pomoc zwierzynie w przetrwaniu okresow ziomowych. Zalezy nam na tym, by utrzymal sie jak najwyzszy stan populacji. Jest to bardziej rekompensata za polowania oraz ekspansje czlowieka w srodowisko naturalne(np urbanizacje), niz hodowanie w celu zabijania.


Taak ... a Wie pan,co to takiego " selekcja naturalna "? - słabe sztuki padają zimą z głodu a drapieżniki żywią się padliną - myśliwi zakłócają ten proces.
Utrzymanie jak najwyższego stanu populacji - w jakim celu? - żeby było na co polować? - zwierzęta nie potrzebują tego,żebyśmy dbali oto,aby ich było jak najwięcej - one same to dobrze potrafią - myślę,że jest to raczej buta i pycha z naszej strony: człowiek,wielki regulator,selekcjoner i hodowca - niezastąpiony.

Zastanówmy się jeszcze,czy myślistwo nie jest okrutne,lub czy jest ono mniej okrutne od hodowli? ( chodzi mi o śmierć zwierzęcia ): - postrzałki,złe trafienia,dobijanie ... czytałem,np.o lisie,który trafiony w podbrzusze uchodził jeszcze kilkadziesiąt metrów gubiąc wnętrzności,zanim padł ... nie wygląda mi to,na szybką śmierć.

Cytuj:
Na stronie internetowej przytoczonych jest okolo 50 przypadkow w ktorych przepis ten zostal naduzy. Zalozmy ze wszystkie te przypadki sa jednym procentem wszystkich tego typu zdarzen w Polsce, i ze za kazde odpowiedzialny jest inny czlowiek. Oznaczalo by to, ze 5000 osob dopuscilo sie tych czynow. PZŁ zrzesza kilkaset tysiecy czlonkow. Tymczsem na forum na polskich mysliwych wylewa sie pomyje nie myslac ze w tej grupie jest wiele osob, ktorzy zachowaniem 'pseudomysliwych' sa rownie oburzeni.


Czy nie uważa pan,ze nawet gdyby tak było,to jest to o 500 osób lub przypadków,to jest ich o te 500 za dużo?
" PZŁ zrzesza kilkaset tysiecy czlonkow " - ma pan na myśli myśliwych? - tych jest w Polsce od 100 do 130 tysięcy,więc nie można powiedzieć,że są to " setki tysięcy " ;)

Cytuj:
Artykuly w prasie i ostatnio wydanych kilka ksiazek przedstawia lowiectwo w bardzo niekorzystnym swietle.


Ma pan jakieś zastrzeżenia do książek? : o ile publikacji pana Matkowskiego nie znam i nie podoba mi się używany przez niego język,oraz nie bardzo wierzę w jego skruchę ( choć nie odmawiam słuszności argumentów ),to o tyle pana Zenona Kruczyńskiego szanuję i mu wierzę - jego książka nie jest atakiem na myśliwych,a raczej próbą zmierzenia się z własną przeszłością i z jej demonami - nie ma tam wyzwisk i pyskówek,jest coś na kształt swoistej spowiedzi.

Cytuj:
Co do wypowiedzi w internecie na roznych forach - nie dziwcie sie niektorym ludziom, ze bedac obrazanymi w takich publikacjach jak np. ta w Newsweeku nie zachowuja zimnej krwi. Sami na tym forum nie zawsze w pieknych slowach opisujecie mysliwych.


Artykuły w prasie są takie,jakie panują obecnie realia; język musi być cięty,ostry,prowokujący - być może forma tekstów pana Łobodzińskiego nie jest zbyt piękna i ... hmmm ... wyważona ;),ale sensu i słuszności już Mu nie można odmówić.

Cytuj:
Tylko, że my nie postulujemy o "wybicie" wszystkich myśliwych


Soboz4 - myślę,że to nie byłby najgłupszy pomysł ... ;) :lol:


Góra
 Profil  
 

Re: Kim jest myśliwy w POLSCE
PostWysłany: Czw Sie 06, 2009 11:12 am 
Offline

Rejestracja:Śro Sie 05, 2009 1:53 pm
Posty:137
Widze ze lis trafił.
To tylko tak celem informacji lis jest:
kłamcą
hipokrytą
odczuwa głeboką nienawiści do myśliwych
Zostało to udowodnione na innym form. Jakby ktoś chiał mogę podac linka


Góra
 Profil  
 

Re: Kim jest myśliwy w POLSCE
PostWysłany: Czw Sie 06, 2009 1:30 pm 
Awatar użytkownika
Offline

Rejestracja:Śro Sie 05, 2009 11:50 am
Posty:194
Witam

Cytuj:
Skoro najważniejsze w polowaniu jest to,żeby " złapać króliczka ',to po co strzelać? - myślę,że jednak chodzi o coś więcej,niż o samo tropienie,

Oczywiscie. Polowanie sklada sie z wielu elementow i jednym z nich jest zabicie zwierzyny. jedno na co chcialem zwrocic uwage to fakt, ze mysliwi to nie rządni krwi barbarzyncy, ktorzy szukaja po lesie zwierzat tylko po to zeby moc je zabic i to w jak najokrotniejszy sposob - bo tak wlasnie przedstawiaja nas w publikacjach typu "polowaneczko" czy "farba znaczy krew".
Cytuj:
Ukoronować polowanie można,np.piękną fotką,która pozostanie na zawsze żywa,a i zwierzę pozostanie przy życiu.

No walsnie nie - polowanie to polowanie. fotka moze ukoronowac sobie fotograf przyrody wycieczke w teren.
Cytuj:
A co do myśliwskiego języka to nie wiem,jak można mówić,że " ja nie zabijam zwierząt,ja je tylko " pozyskuję " "...

Jezyk lowiecki jest tradycja i czescia kultury lowieckiej, ktora jest jakby nie bylo czescia kultury Polskiej. Nikt z mysliwych nie uzywa jezyka lowieckiego po to zeby zamaskowac swoje czyny. W publikacji "farba znaczy krew" pamietam czesc, w ktorej autor twierdzi, ze jezyk lowiecki sluzy mysliwym do maskowania swoich czynow.. nie nazywajac rzeczy po imieniu maja mniejsze wyrzuty sumienia. Nic bardziej mylnego. Myslistwo ma swoja nomenklature wynikajaca z tradycji i historii. Uzywanie jezyka lowieckiego jest jedynie jej kontynuowaniem.
Cytuj:
Upolowana zwierzyna nie jest porzucana ... czytałem o przypadkach w których jest ona porzucana: polowania na ptaki w otulinie PN,gdzie myśliwi nie podnosili kaczek,bo mięli ich już dosyć ... myśliwy postrzelił lisa w łapę / stawkę / i zostawił,bo miał już 5 - itp.

Nie spotkalem sie ze strzelaniem zwierzyny 'na ilość' odkad jestem myśliwym. Oczywiscie slyszalem o polowaniach gdzie padalo kilkaset sztuk, ale nawet jesli tak, to na mysliwym lezy obowiazek zagospodarowania tuszy. W ogole mysliwego obowiazuja pewne pisane i nie pisane zasady.
Oprocz znanym juz pewnie wszystkim ustawom prawo lowieckie, regulaminom polowan istnieja jeszcze zasady selekcji oraz etyka lowiecka. Bedac na stazu na polowaniach moj opiekun czesto dawal mi wiele uwag, ktore zwierzeta mozna strzelac, a ktore nalezy zachowac przy zyciu. Oczywiscie zabija sie rowniez zdrowe sztuki - jest to pewna korzysc plynaca z polowania: tusza i trofeum (choc nie we wszystkich przypadkach najpiekniejsze trofeum to najdorodniejsza sztuka).
Jedna z zasad etyki lowieckiej mowi,iz upolowana - zabita - zwierzyna ma byc zagospodarowana w mozliwie najlepszy sposob. Czasem jest to kilka kilogramow szynki i piekny wieniec, a czsem, gdy zabije sie np chorego lisa, nie ma nic.
Cytuj:
Prostytucja też jest najstarszym zawodem człowieka,ale chyba żaden z nas nie chciałby pracować w tym zawodzie,prawda? ;)

Ja bym nie chcial, ale sa ludzie, ktorzy chca.... ich sprawa(polecam film "Yo puta!"). Nie krytykuje nigogo za chec bycia prostytutka - uwazam ze to wybor osobisty.
Cytuj:
Największa część dziczyzny idzie na eksport,a tak naprawdę stać jest na nią tylko najbogatszych polaków - przyjęcia wyższych sfer,itp.

To w zaden sposob nie zalezy od mysliwych ani od lasow panstwowych. Ceny dyktuje rynek i koncerny miesne.
Cytuj:
Dziczyzna nie jest,też wcale taka zdrowa,gdyż zwierzęta żerują na polach pryskanych chemią - na opakowaniu środka owadobójczego pisze np.że na pryskanym polu przez x dni nie wolno puszczać zwierząt,a tymczasem sarny i dziki żerują na nim już nawet w trakcie oprysków - żywność wywożona do lasów przez myśliwych,tez nie jest pierwszej jakości i świeżości.

NIe do konca moge sie zgodzic. Zywnosc wywozona do lasow przez mysliwych nie jest odrzutem ani jakims kompostem. Jest zawsze pierwszej jakosci. Sam w lecie przygotowuje kiszonke i karme na zime... nie jest to jakis odrzut z zakladow zbozwych tylko hodowana i zbierana przez mysliwych karma.
Co do opryskow - no coz - mysliwy nie moze przeciez odpowoadac za to czym chlop pyli pola. Uwazam jednak ze zwierzyna ma na tyle doskonaly wech, ze wiekszosc tych srodkow chemicznych wyczuje z daleka i bedzie bala sie wejsc na pole nie mowiac juz o zerowaniu na nim.
Cytuj:
Nie każda tradycja jest dobra - czy poprzesz,np.corridę w Hiszpanii lub polowania par force odbywające się do niedawna w UK,a obecnie nadal praktykowane we Francji?.

Powiem szczerze - nie mam zdania. Raczej tak, choc nie znam do konca wszystkich detali tych "imprez" wiec nie bede sie wypowiadal.
Cytuj:
Punkty weterynaryjne ... ciekawa sprawa ... weterynarze skupują tusze lisów ( także w okresie ochronnym ) w celu przeprowadzania badań na skuteczność szczepionki przeciwko wściekliźnie - po co? - czy nie wystarczająco dużo zwierząt / lisów / ginie w wypadkach drogowych,żeby móc je używać do tych badań? - warunkiem jest tylko to,żeby głowa była cała / do badań potrzebny jest mózg zwierzęcia / a wirus przebywa w ciele do 7 dni od śmierci - potrzeba by było tylko dobrej organizacji.

W niekroych rejonach nie ma okresu ochronnego lisa (OHZ, obszary reintrodukcji zajaca), wiec czemu weterynarze mieli by nie skupowac tusz w celu badan. Sam okres polowan na lisy nie naklada obowiazku polowania lecz daje jego mozliwosc. Tam gdzie lisow jest duzo i stanowia zagrozenie dla legow (nie tylko zwierzat na ktore sie poluje) jest wiecejpolowan. Ja poluje na lisy jedynie w okresie, kiedy ich futro jest najladniejsze, mlode odchowane i jest przed cieczka.
Cytuj:
Ja mam różnego rodzaju hobby,ale żadne z nich nie polega na odbieraniu życia.

Myslistwo nie polega na odbieraniu zycia, tylko na polowaniu i prowadzeniu gospodarki lowieckiej w tym celu. Natomiast zabijanie jest elementem polowania. Jak pisalem wczesniej polowanie nie zawsze konczy sie zabiciem zwierzecia, nawet gdy to wyjdzie mysliwemu przed lufe.
Cytuj:
(...) las jest,jednak państwową fabryką desek i papieru,a dzika zwierzyna po prostu przeszkadza leśnikom w funkcjonowaniu tej fabryki,a raczej w czerpaniu zysków z jej działalności - dlatego myśliwi wykonują " zlecenia " leśników,na jelenie,sarny - a co do hodowli,to łowiectwo opiera się właśnie na hodowli - myśliwi dokarmiają zwierzęta,a następnie do nich strzelają,zabijają to,co się urodzi,pozostawiając stado podstawowe - jak to inaczej nazwać,jak nie " hodowla "? - jak pisał jeden z myśliwych: " nie hodujesz,nie polujesz ".

Nie, nie myle sie - las nie jest panstwowa fabryka desek. Jest dobrem narodowym, ostoja wielu gatunkow roslin i zwierzat. Mysliwi nie wykonuja zadnych 'zlecen', a jedynie roczny plan hodowlany, ktory jest bilansem przyrostu naturalnego i pomoru oraz czescia wieloletniego planu loweickiego. "nie hodujesz nie polujesz" - zgadzam sie w pelni - wlasnie na tym opiera sie gospodarka lowiecka. Nie mozna polowac bez hodowli.
Cytuj:
Dziwna argumentacja: żeby ktoś,kto lubi zabijać mógł sobie zabijać - i nie wmówisz mi,że zabijanie nie jest częścią polowania.

Zabijanie jest czescia polowania, choc nie zawsze. Nie zeby ktos kto lubi zabijac mogl zabijac, ale zeby ktos kto lubi polowac mogl polowac bez szkody dla gatunku.
Cytuj:
Człowiek nie jest " naturalnym drapieżnikiem ",jest wszystkożerny,a nasz żołądek najbardziej przypomina ... świnię ;) - ja,nazwałbym człowieka " drapieżnikiem synantropijnym " - tak samo,jak myśliwi nazywają psy i koty.

Z ta świnia - pelna zgoda. Z tym ze nawet dziki buchtujac w ziemi i znajdujac gryzonie traktuja je jak pozywienie. Nie sposob patrzac na definicje gatunku synatropijnego nie zgodzic sie z tym ze psy i koty naleza do tej grupy.
Cytuj:
Co do selekcji,to człowiek jest najgorszym selekcjonerem,jaki tylko istnieje - nie wnikając ze szczegółami w to,że dla myśliwego liczą się trofea,że myśliwy zabija dorodne okazy,bo przecież zdechlak nie ma pięknego poroża - wilk nie ma takich problemów,zwykle zabija najsłabsze i chore jednostki.
Dodam jeszcze,że myślistwo jest niepotrzebne z przyrodniczego i z ekologicznego punktu widzenia.

Dla mysliwego nie licza sie tylko trofea. Co do dorodnych sztuk i trofeow, np u jelenia, wzrost poroza regulowany jest hormonami wytwarzanymi przez narzady rozrodcze. Forma wienca swiadczy o genetycznych mozliwosciach reprodukcyjnych danego osobnika. Na podstawie badan okreslone sa kryteria selekcji - mysliwy rozliczany jest przed komisja za zabicie kazdej sztuki i jesli okaze sie ze zwierze nie spelnialo kryterii zostaja mu odebrane uprawnienia.
To czy myslistwo jest potrzebne z ekologicznego i przyrodniczego punktu widzenia jest sprawa dyskusyjna - potrafilbym przytoczyc pare przykladow gdzie polowania zostaly zniesione i nie skonczylo sie to dobrze dla zwierzyny. Jednak nie chce tlumaczyc myslistwa w tym ujeciu.
Cytuj:
Taak ... a Wie pan,co to takiego " selekcja naturalna "? - słabe sztuki padają zimą z głodu a drapieżniki żywią się padliną - myśliwi zakłócają ten proces. Utrzymanie jak najwyższego stanu populacji - w jakim celu? - żeby było na co polować? - zwierzęta nie potrzebują tego,żebyśmy dbali oto,aby ich było jak najwięcej - one same to dobrze potrafią - myślę,że jest to raczej buta i pycha z naszej strony: człowiek,wielki regulator,selekcjoner i hodowca - niezastąpiony.

Wiem co to selekcja naturalna. Nie tylko mysliwi zaklocajka ten proces - czlowiek swoim ekspansyjnym rozwojem zakloca zycie innych gatunkow. Drogi, osiedla - nieprzemyslana urbanizacja, brak ekotuneli nad lub pod autostradami, smiecenie... Dokarmianie ma na celu zrekompensowanie zwierzynie coraz mniejszych terenow na ktorych moze zerowac. Istotna jest tez forma dokarmiania - nie chce sie zaglebiac w temat, ale chodzi o to zeby np nie sypac zboza wiadrami, ani nie karmic gdy niema sniegu i pokarm jest latwiejszy do zdobycia. Oczywiscie ma to rowniez na celu utrzymanie wyzszego stanu poglowia, zeby mozna bylo polowac.
Cytuj:
Zastanówmy się jeszcze,czy myślistwo nie jest okrutne,lub czy jest ono mniej okrutne od hodowli? ( chodzi mi o śmierć zwierzęcia ): - postrzałki,złe trafienia,dobijanie ... czytałem,np.o lisie,który trafiony w podbrzusze uchodził jeszcze kilkadziesiąt metrów gubiąc wnętrzności,zanim padł ... nie wygląda mi to,na szybką śmierć.

Zycie zwierzecia w lesie a zycie w stadninie jest nieporownywalne - komentarz zbedny. Natomiast jesli chodzi o smierc, sposob zabijania - zadnemu mysliwemu nie zalezy na tym, zeby zwierze cierpialo, ani zeby postrzelone ucieklo i padlo niewiadomo gdzie. Owszem zdarzaja sie postrzalki, lecz nie jest to celowe dzialanie mysliwego. Na mysliwym oprocz etycznego obowiazku usmiercenia zwierzyny w sposob humanitarny lezy obowiazek prawny dojscia postrzalka.
Cytuj:
Czy nie uważa pan,ze nawet gdyby tak było,to jest to o 500 osób lub przypadków,to jest ich o te 500 za dużo?

Zdecydowanie sie zgadzam i uwazam ze przepis dotyczacy psow i kotow powinien byc sformulowany jasno i nienaduzywany przez 'pseudomysliwych'. Jednak jego istnienie pozwala mysliwym na eliminacje czasem niebbezpiecznych osobnikow, dlatego nie moge w pelni zgodzic sie z jego usunieciem.
Dla osob zainteresowanych jedynie zabijaniem i cieszacych sie cierpieniem zwierzecia nie powinno byc miejsca w PZŁ.
Cytuj:
Ma pan jakieś zastrzeżenia do książek? : o ile publikacji pana Matkowskiego nie znam i nie podoba mi się używany przez niego język,oraz nie bardzo wierzę w jego skruchę ( choć nie odmawiam słuszności argumentów ),to o tyle pana Zenona Kruczyńskiego szanuję i mu wierzę - jego książka nie jest atakiem na myśliwych,a raczej próbą zmierzenia się z własną przeszłością i z jej demonami - nie ma tam wyzwisk i pyskówek,jest coś na kształt swoistej spowiedzi.

Mam wiele zastrzezen. Przede wszystkim uwazam ze ksiazki te przedstawiaja jedynie patologie majace miejsce na polowaniach jako rutyne. Uwazam ze fakty tam przedstawione sa czasem przeinaczone, czasem wyrwane z kontekstu. Proponuje zapoznac sie z geneza odejscia Zenona Kurczynskiego z PZŁ. Przytocze moze fragment rozmowy autora na lamach polityki:
Cytuj:
Czy podobnych funkcji na polowaniach nie odgrywa alkohol? Znieczula. Zagłusza okrucieństwo.
Nie tylko myśliwi znieczulają się alkoholem. Mężczyźni, gdy są razem, tak jak na przykład na polowaniu, piją więcej, ponieważ bycie w grupie mężczyzn jest stresujące. Trzeba rozładować atmosferę. Bez gorzały się nie obejdzie. Ni cholery.

Byc moze to pozwoli zrozumiec jakiego rodzaju czlowiekiem jest autor. Pozostawie to do oceny kazdemu, bez komentarza...
Ksiazka 'farba znaczy krew' jest wypowiedzia w stylu 'dlaczego nie chce byc mysliwym'. Zgoda - nikt nikogo nie zmusza. Ale opisane w niej zachowania generalizowane sa na cala grupe mysliwych.
Cytuj:
Artykuły w prasie są takie,jakie panują obecnie realia; język musi być cięty,ostry,prowokujący - być może forma tekstów pana Łobodzińskiego nie jest zbyt piękna i ... hmmm ... wyważona ;),ale sensu i słuszności już Mu nie można odmówić.

Wrecz przeciwnie - odmawiam mu przede wszytkim sensu i dziennikarskiej solidnosci. Nie mowie tego daltego, ze atakowane jest lowiectwo, a ja jestem mysliwym. Jest to tekst bardzo stronniczy. I o lie w ksiazce swojego autorstwa mozna napisac co sie komu zywnie podoba, to sadze ze dziennikarz powinien zachowac pewein obiektywizm - nawet bedac przeciwnikiem lowiectwa. Jezyk moze i powinien byc ciety, ale dlaczego sposob wypowiedzi tak obrazliwy? Gdyby sie postarac to o wsztskim mozna by napisac rownie 'jadowite' artykuly.. np o motocyklistach - ze to tylko dawcy nerek, o policjantach - ze sa przekupni i niewyksztalceni... itd...
Co najgorsze w tekstach Łobodzinskiego, Matkowskiego, Kurczynskiego i innych wiele jest nieprawdy! Czytajac je czasami odnosze wrazenie jakbym czytal scenariusz jakiejs czarnej komedii albo horroru z elementami satanizmu.
Nie przecze, ze wsrod mysliwych zdazaja sie czarne owce - bo sa. Tak jak wszedzie - i tak jak wszedzie sa oni wypierani ze zwiazku przez ludzi dobrych, ktorzy chca zeby polskie lowiectwo nie bylo siedliskiem sadystow i idiotow. Jasnym jest ze nie stanie sie to z dnia na dzien, ani nawet z roku na rok.. Znam wiele dobrych, etycznych mysliwych. W PZL jest ich bardzo duzo, tylko ze slyszy sie o tych pozostalych... z reszta w Wiadomosciach tez nie mowia o kierowcach przestrzegajacych przepisy, tylko o tych ktorzy spowodowali wypadek.
Jak ktos kiedys powiedzial - dobra jest duzo, zla jest malo.. ale to zlo jest tak krzykliwe, ze najbardziej je dostrzegamy.

Aaaa i na koncu o tym 'lesie' gdzie mysliwi poluja. Byc moze nie wszystkm wiadomo ale teren calej Polski poza niektorymi obszarami - min park narodowy, miasto, zabudowa i LASY PANSTWOWE - podzielony jest na obwody lowieckie. Obwody te sa wydzierzawiane kolom lowieckim, ktore placa pieniadze za dzierzawe, a dodatkowo na swoim wydzierzawionym terenie prowadza tzm gospodarke lowiecka. Obwody zwykle przynaleza do poszczegolnych nadlesnictw i to wspolnie ustalane sa plany hodowlane. Ponadto obwody nie zawsze sa lasami - odroznic trzeba lasy panstwowe od lasow nie nalezacych do LP, a wchodzacych w sklad obwodow lowieckich. Niektore kola lowieckie nie posiadaja w ogole terenu zalesionego. Mysliwi nie poluja tylko 'w lesie', ale na obwodach lowieckich i to jeszcze dzierzawionych przez ich kola.

Cytuj:
Tylko, że my nie postulujemy o "wybicie" wszystkich myśliwych

Niektorzy tak, niektorzy nie... jednak w temacie postu jakim jest "kim jest polski MYSLIWY' chcialem wypowiedziec sie na jego temat mozliwie jak najpelniej.

Cytuj:
Widze ze lis trafił.

Raczej pokazal jedna strone dyskusji - podejrzewam ze dosc skrajna.. ale lis ma prawo do swojej opinii....


Góra
 Profil  
 

Re: Kim jest myśliwy w POLSCE
PostWysłany: Czw Sie 06, 2009 3:06 pm 
Awatar użytkownika
Offline

Rejestracja:Wto Lip 07, 2009 2:03 pm
Posty:321
Miejscowość: Sosnowiec
Cytuj:
No walsnie nie - polowanie to polowanie. fotka moze ukoronowac sobie fotograf przyrody wycieczke w teren.


Czyli,jednak nie chodzi o " gonienie króliczka ",ale i o jego odpowiednio wyeksponowaną śmierć - i nie liczy się tu tłumaczenie o atawizmem,popędami - liczy się tropienie,podchodzenie,strzał - chwila euforii.

Cytuj:
Jezyk lowiecki jest tradycja i czescia kultury lowieckiej, ktora jest jakby nie bylo czescia kultury Polskiej. Nikt z mysliwych nie uzywa jezyka lowieckiego po to zeby zamaskowac swoje czyny. W publikacji "farba znaczy krew" pamietam czesc, w ktorej autor twierdzi, ze jezyk lowiecki sluzy mysliwym do maskowania swoich czynow.. nie nazywajac rzeczy po imieniu maja mniejsze wyrzuty sumienia. Nic bardziej mylnego. Myslistwo ma swoja nomenklature wynikajaca z tradycji i historii. Uzywanie jezyka lowieckiego jest jedynie jej kontynuowaniem.


Każdy ma inne zdanie na ten temat - myśliwi piszą,że oni nie zabijają zwierząt,oni je tylko " pozyskują " - czy to nie jest uciekanie od odpowiedzialności za swoje czyny? - ja to tak widzę.

Cytuj:
Nie spotkalem sie ze strzelaniem zwierzyny 'na ilość' odkad jestem myśliwym. Oczywiscie slyszalem o polowaniach gdzie padalo kilkaset sztuk, ale nawet jesli tak, to na mysliwym lezy obowiazek zagospodarowania tuszy. W ogole mysliwego obowiazuja pewne pisane i nie pisane zasady.


Piękne słowa,ale w myślistwie liczy się też efektywność - oddzielmy tu pojedynczego myśliwego od całego PZŁ,jako organizacji: - myśliwemu może zależeć na wyjściu w teren bez strzału,ale na czym zależy PZŁ? - na wykonaniu planu - stąd są metody,które pomagają przyśpieszyć " pozyskiwanie " zwierząt: np.nęciska - a w innych krajach pułapki żywołowne,wnyki,trucie,gazowanie,itp.

Zagospodarowanie tuszy ... jak zagospodarujesz strzelonego w lipcu lub w sierpniu niedoliska? / a niedługo,ponoć od czerwca /,lub strzelonego w kwietniu,maju / Niemcy,Austria,Czechy,Słowacja,Francja lub obwody,gdzie występuje głuszec lub cietrzew / - nijak.

Cytuj:
Oprocz znanym juz pewnie wszystkim ustawom prawo lowieckie, regulaminom polowan istnieja jeszcze zasady selekcji oraz etyka lowiecka. Bedac na stazu na polowaniach moj opiekun czesto dawal mi wiele uwag, ktore zwierzeta mozna strzelac, a ktore nalezy zachowac przy zyciu. Oczywiscie zabija sie rowniez zdrowe sztuki - jest to pewna korzysc plynaca z polowania: tusza i trofeum (choc nie we wszystkich przypadkach najpiekniejsze trofeum to najdorodniejsza sztuka).
Jedna z zasad etyki lowieckiej mowi,iz upolowana - zabita - zwierzyna ma byc zagospodarowana w mozliwie najlepszy sposob. Czasem jest to kilka kilogramow szynki i piekny wieniec, a czsem, gdy zabije sie np chorego lisa, nie ma nic.


Słowa,słowa,słowa ... wszystko wygląda pięknie tylko na papierze.

Cytuj:
NIe do konca moge sie zgodzic. Zywnosc wywozona do lasow przez mysliwych nie jest odrzutem ani jakims kompostem. Jest zawsze pierwszej jakosci. Sam w lecie przygotowuje kiszonke i karme na zime... nie jest to jakis odrzut z zakladow zbozwych tylko hodowana i zbierana przez mysliwych karma.
Co do opryskow - no coz - mysliwy nie moze przeciez odpowoadac za to czym chlop pyli pola. Uwazam jednak ze zwierzyna ma na tyle doskonaly wech, ze wiekszosc tych srodkow chemicznych wyczuje z daleka i bedzie bala sie wejsc na pole nie mowiac juz o zerowaniu na nim.


Widzisz,spotkałem się z innym zdaniem na ten temat,np:

Cytuj:
Ciekawe jaką wartość dietetyczną ma mięso dzików, które całymi kilogramami zżerają zaprawiane ziarno siewne.Gdzie "naturalny instynkt zwierząt, które wybierają zdrową paszę"? Prawdopodobnie zdrowe dla nich są karbendazym, imidaclopryd, protiokonazol oraz dziesiątki substancji zawartych w zaprawach nasiennych i innych pestycydach, którymi raczą się nie wiedząc o okresach karencji i prewencji.


lub:

Cytuj:
Nie podlega natomiast kontroli pasza którą dokarmiana jest zwierzyna łowna. Łowczy stara się by była najtańsza. Więc są to często pleśniejące buraki, wpół zgniła marchew i ziemniaki, przytęchłe siano, zboże zanieczyszczone organizmami szkodliwymi, którego nie dało się sprzedać.


Cytuj:
W niekroych rejonach nie ma okresu ochronnego lisa (OHZ, obszary reintrodukcji zajaca), wiec czemu weterynarze mieli by nie skupowac tusz w celu badan.


Może dlatego,że jest to nieetyczne? - bo gdy myśliwy odstrzeli liszkę to niedoliski zginą z głodu?.
P.S: na lisy przez cały rok można polować tylko tam,gdzie występuje głuszec i cietrzew - nie zając.

Cytuj:
Myslistwo nie polega na odbieraniu zycia, tylko na polowaniu i prowadzeniu gospodarki lowieckiej w tym celu. Natomiast zabijanie jest elementem polowania. Jak pisalem wczesniej polowanie nie zawsze konczy sie zabiciem zwierzecia, nawet gdy to wyjdzie mysliwemu przed lufe.


Ale to " pozyskanie " jest celem polowania,nie wyjście na spacer do lasu - nie oszukujmy się.

Cytuj:
Nie, nie myle sie - las nie jest panstwowa fabryka desek. Jest dobrem narodowym, ostoja wielu gatunkow roslin i zwierzat. Mysliwi nie wykonuja zadnych 'zlecen', a jedynie roczny plan hodowlany, ktory jest bilansem przyrostu naturalnego i pomoru oraz czescia wieloletniego planu loweickiego. "nie hodujesz nie polujesz" - zgadzam sie w pelni - wlasnie na tym opiera sie gospodarka lowiecka. Nie mozna polowac bez hodowli.


Tak więc myśliwy jest hodowcą,a Pisałeś,że " las to nie hodowla " - a jednak.
A co do fabryki: leśnik / przykładowo / twierdzi,że myśliwi utrzymują za duże stany zwierzyny płowej,która niszczy JEGO las i pozbawia go dochodu i proponuje,żeby populację ograniczyć do minimum
myśliwy twierdzi natomiast,ze nigdy wcześniej nie było u nas takich dużych stanów zwierzyny,że to jest " najlepszy model " - tylko,po co?

Cytuj:
Zabijanie jest czescia polowania, choc nie zawsze. Nie zeby ktos kto lubi zabijac mogl zabijac, ale zeby ktos kto lubi polowac mogl polowac bez szkody dla gatunku.


Jak zwał,tak zwał - pytałeś się zwierząt o zgodę?

Cytuj:
Dla mysliwego nie licza sie tylko trofea. Co do dorodnych sztuk i trofeow, np u jelenia, wzrost poroza regulowany jest hormonami wytwarzanymi przez narzady rozrodcze. Forma wienca swiadczy o genetycznych mozliwosciach reprodukcyjnych danego osobnika. Na podstawie badan okreslone sa kryteria selekcji - mysliwy rozliczany jest przed komisja za zabicie kazdej sztuki i jesli okaze sie ze zwierze nie spelnialo kryterii zostaja mu odebrane uprawnienia.


A słyszałeś o czymś takim,jak " zamiana głów "? - ja nie wieżę w ludzką selekcję,wolę tą prowadzoną przez wilki.

Cytuj:
To czy myslistwo jest potrzebne z ekologicznego i przyrodniczego punktu widzenia jest sprawa dyskusyjna - potrafilbym przytoczyc pare przykladow gdzie polowania zostaly zniesione i nie skonczylo sie to dobrze dla zwierzyny. Jednak nie chce tlumaczyc myslistwa w tym ujeciu.


Tyle jest zdań,ile osób się wypowiadających - ja mam swoje,Ty swoje - nie zmienia to faktu,że są przyrodnicy i biolodzy,którzy nie popierają polowań i gospodarki łowieckiej.

Cytuj:
Wiem co to selekcja naturalna. Nie tylko mysliwi zaklocajka ten proces - czlowiek swoim ekspansyjnym rozwojem zakloca zycie innych gatunkow. Drogi, osiedla - nieprzemyslana urbanizacja, brak ekotuneli nad lub pod autostradami, smiecenie... Dokarmianie ma na celu zrekompensowanie zwierzynie coraz mniejszych terenow na ktorych moze zerowac. Istotna jest tez forma dokarmiania - nie chce sie zaglebiac w temat, ale chodzi o to zeby np nie sypac zboza wiadrami, ani nie karmic gdy niema sniegu i pokarm jest latwiejszy do zdobycia. Oczywiscie ma to rowniez na celu utrzymanie wyzszego stanu poglowia, zeby mozna bylo polowac.


Właśnie - żeby można było polować ...

To może jednak należałoby zrobić coś z ekspansją człowieka,a nie ciągle karać zwierzęta?

" ani nie karmic gdy niema sniegu i pokarm jest latwiejszy do zdobycia. ' - są miejsca,gdzie nęciska zamieniają się w całoroczne paśniki dla,np.dzików / Niemcy /.

Cytuj:
Natomiast jesli chodzi o smierc, sposob zabijania - zadnemu mysliwemu nie zalezy na tym, zeby zwierze cierpialo, ani zeby postrzelone ucieklo i padlo niewiadomo gdzie. Owszem zdarzaja sie postrzalki, lecz nie jest to celowe dzialanie mysliwego. Na mysliwym oprocz etycznego obowiazku usmiercenia zwierzyny w sposob humanitarny lezy obowiazek prawny dojscia postrzalka.


Nie zmienia to faktu,że nie każdy myśliwy jest snajperem,strzelcem wyborowym i że wypadków jest sporo - a najlepszym tego przykładem,są polowania zbiorowe.

Cytuj:
Dla osob zainteresowanych jedynie zabijaniem i cieszacych sie cierpieniem zwierzecia nie powinno byc miejsca w PZŁ.


Jednak jest ich tam dość dużo ...

Cytuj:
Ksiazka 'farba znaczy krew' jest wypowiedzia w stylu 'dlaczego nie chce byc mysliwym'. Zgoda - nikt nikogo nie zmusza. Ale opisane w niej zachowania generalizowane sa na cala grupe mysliwych.


A nie pomyślał pan,że Kruczyński takich właśnie ludzi spotkał na swojej myśliwskiej drodze?.

Cytuj:
Nie przecze, ze wsrod mysliwych zdazaja sie czarne owce - bo sa. Tak jak wszedzie - i tak jak wszedzie sa oni wypierani ze zwiazku przez ludzi dobrych, ktorzy chca zeby polskie lowiectwo nie bylo siedliskiem sadystow i idiotow.


... Tak ... kolega kryje kolegę,a ręka myje rękę ... chyba jest pan za krótko myśliwym ;)

Cytuj:
Aaaa i na koncu o tym 'lesie' gdzie mysliwi poluja. Byc moze nie wszystkm wiadomo ale teren calej Polski poza niektorymi obszarami - min park narodowy, miasto, zabudowa i LASY PANSTWOWE - podzielony jest na obwody lowieckie. Obwody te sa wydzierzawiane kolom lowieckim, ktore placa pieniadze za dzierzawe, a dodatkowo na swoim wydzierzawionym terenie prowadza tzm gospodarke lowiecka. Obwody zwykle przynaleza do poszczegolnych nadlesnictw i to wspolnie ustalane sa plany hodowlane. Ponadto obwody nie zawsze sa lasami - odroznic trzeba lasy panstwowe od lasow nie nalezacych do LP, a wchodzacych w sklad obwodow lowieckich. Niektore kola lowieckie nie posiadaja w ogole terenu zalesionego. Mysliwi nie poluja tylko 'w lesie', ale na obwodach lowieckich i to jeszcze dzierzawionych przez ich kola.


No,właśnie .... przebywanie na prywatnej ziemi .... teoretycznie,ja kupię sobie ziemię i jestem pewien,że jest ona moja i że mogę się na niej czuć bezpiecznie - ja,mój pies i moja rodzina - ale gmina dzierżawi MOJĄ ziemię kołom łowieckim i w ten sposób,myśliwy może odstrzelić MOJEGO psa na MOJEJ ziemi i to zgodnie z prawem ... piękne to prawo ...


Góra
 Profil  
 

Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 124 posty(ów) ]  Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5 ... 13  Następna

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina


  Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum
Nie możesz dodawać załączników na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Style by Studio Webdesing, akuna alveo akuna zioa
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group